Stany Zjednoczone z pozycji siodełka rowerowego okazały się dużo ciekawsze niż się spodziewałem. Poznałem niesamowite miejsca, a o większości z nich nie miałem pojęcia przed wyruszeniem z domu. Zapraszam was do mojej subiektywnej listy ośmiu miejsc, które zaskoczyły mnie podczas jazdy przez stany, a uważam, że są godne polecenia.
1. New River Gorge Bridge – Zachodnia Wirginia

#Byleteza
Zacznę od prostej tezy, że mosty w Stanach nie są przyjaciółmi rowerzystów. Przekonałem się o tym niejednokrotnie. Nie inaczej jest z New River Gorge Bridge. Most ten zbudowany jest na krajowej 19 i nie ma na nim wydzielonej ścieżki dla pieszych czy rowerzystów. Jest pas awaryjny, ale jazda nim przy ruchliwej drodze, gdzie co chwila wyprzedzają cię amerykańskie wielotonowe krążowniki, nie należy do przyjemnych. Dodajmy też, że po prostu jazda rowerem po autostradach w większości stanów jest zabroniona. (tutaj link do artykułu, gdzie można jeździć rowerem po międzystanówkach: https://bicycleuniverse.com/legal-interstate).
New River Gorge Bridge to robiąca spore wrażenie konstrukcja, która posiada w swojej historii wiele „naj”. Mimo, że na co dzień most dostępny jest tylko dla samochodów, to w jeden październikowy weekend, ruch kołowy jest wstrzymywany, a na moście odbywa się fiesta. Można wtedy przechadzać się po nim do woli. Główną atrakcją imprezy są skoki spadochronowe i na bungee.
Most można podziwiać także z pewnej odległości, skąd robi chyba największe wrażenie. W dole doliny znajduje się stary most do którego prowadzą asfaltowe drogi. Ponieważ droga jest wąska, to ruch zorganizowany jest w jednym kierunku, ze wschodu na zachód. Nasza trasa biegła oczywiście w drugą stronę, więc mijając wielkie znaki „Uwaga jedziesz w złym kierunku” brnęliśmy dalej. Piesi i rowerzyści chyba mogą pąd prąd, gdyż mijającą nas straż parku nie zdziwiła nasza obecność. Zalecam więc wolną jazdę i z włączonym myśleniem. Widok z dna doliny najlepiej oddaje wielkość i lekkość konstrukcji New River Gorge Bridge.
Most można podziwiać też od dołu, dosłownie, gdyż tuż pod mostem jest utworzona metalowa kładka, po której można chodzić z przewodnikiem i uprzężą przyczepioną do liny. Atrakcje takie można wykupić w centrum turysty, które znajduje się po wschodniej stronie doliny.
Przejechanie mostem samochodem nie odda nawet 2% jego wartości, wygląda to po prostu tak:
#bylefakty
New River Gorge Bridge do 2003 r. był najdłuższym łukowym mostem na świecie, obecnie jest drugi. W ogóle jest drugim co do wysokości mostem w Stanach. Most liczy 984 m długości, sam łuk 518 m, jego wysokość od dna doliny to 267 metrów. Zbudowany został w latach 70. XX w.
2. Greenbrier River Trail – Zachodnia Wirginia

Mapa google czasami zna się na rzeczy i ustawianie funkcji, wybierz trasę dla jazdy rowerem, owocuje ukazaniem się na mapie pięknej, przerywanej zielonej linii. Dodatkowo linia ta biegnie doliną wzdłuż rzeki i co ciekawe ma nawet swoją własną nazwę – Greenbrier River Trail.
Była to spora odskocznia od asfaltu, gdyż większość trasy wysłana jest ubitym żwirem bądź ubitą ziemią. Szlak jest pieszo-rowerowy, ale posiada dwie ścieżki, aby pewnie samochody służb leśnych czy publicznych mogły łatwo dojechać w pewne miejsca. Dzięki temu da się jechać obok siebie i normalnie pogadać. Droga wiecie w większości w terenie leśnym tuż nad rzeką, która meandruje między wzgórzami.
Dopiero z czasem zorientowałem się, że jest to szlak poprowadzony śladem dawnej kolei. Żeliwne mosty nad małymi potokami wydawały mi się nader solidne jak na szlak turystyczny. Teorię potwierdził wykuty w litej skale tunel o długości 150 metrów. Byłem zachwycony szlakiem… do czasu. Po 40 kilometrach dopadła mnie monotonność. Jestem wzrokowcem, więc potrzebuje częstych zmian widoków. W sumie przejechaliśmy tym szlakiem 60 km, ale nie żałuję gdyż jego wielkim plusem jest też znikoma różnica poziomów, a w Appalachach to jednak zacna dogodność.
#bylehistoria
Greenbrier River Trail to szlak turystyczny liczący 124,1 km długości między North Caldwell i Cass we wschodniej Wirginii Zachodniej. Pierwotnie była to trasa kolejowa zbudowana 1899 r. przez Chesapeake i Ohio Railway, służąca jako linia pasażerska i towarowa. Po wielkim Kryzysie w latach 70. XX w. zamknięta. Chwilowo jeździły jeszcze pociągi turystyczne w latach 80. XX w. Potem nastąpiła decyzja o rozebraniu torów i utwardzeniu nawierzchni dla turystów pieszych i rowerowych. Wielokrotnie szlak ten znalazł się na listach najlepszych szlaków USA, np. w 2012 r. magazyn Backpacker uznał go jako „jeden z 10 najlepszych szlaków turystycznych w Stanach Zjednoczonych”.
3. Fauna w Shenandoah – Wirginia

Park Narodowy Shenandoah jest jednym z mniej znanych parków amerykańskich. Sam o nim się dowiedziałem dopiero szykując trasę wyjazdu. Więc sam park na miejscu mnie nie zaskoczył, ale zaskoczyło mnie to co w nim spotkałem, czyli nie tyle co różnorodność, a ilość fauny.
Przez park przebiega Skyline Drive, czyli licząca 169 km droga asfaltowa. Biegnie ona wzdłuż grzbietu górskiego, stąd wiele osób dziwiło się, że tak obładowanymi rowerami chcemy pokonać tę trasę. Trud pokonywanych przewyższeń odpłaca 75 punktów widokowych.
Nie tyle co w samym parku, ale i całej Wirginii zachwyciła mnie tutejsza fauna. W pierwszej kolejności, jeżeli w Ameryce ma być wszystko duże, to na pewno są to motyle. Zderzenie z takim motylem, przy prędkości 40-50 km/h może naprawdę zaboleć. W ilości mnogiej występują tu jelenie wirginijskie. Mieszkańcy Wirginii nazywają je często leśnymi szczurami. Nie boją się ludzi, więc stoją przy drodze i tylko znudzonym wzrokiem patrzą jak przejeżdżasz obok nich. Na polach namiotowych natomiast występują słodkie małe króliki. Z ciekawszych zwierząt spotkać można też oposy, szopy, patyczaki, ptaki drapieżne i sępy. Trafił się też rak, oj wielce mnie zdziwił swoją obecnością.
No i na koniec nie można zapomnieć o królu tych lasów, czyli niedźwiedziu. W parku Shenandoah miałem okazję po raz pierwszy w życiu zrobić zdjęcie i sfilmować niedźwiedzia. Niedźwiedzie czarne są niewielkie i niezainteresowane atakiem na człowieka. Wolą za to nasze jedzenie, stąd warto zachować ostrożność, zwłaszcza w czasie postojów i pobytu na kempingach.
#bylefakty
Park Narodowy Shenandoah został utworzony w 1935 r. i znajduje się w paśmie Błękitnym w Appalachach. Wcześniej był to region rolniczy, stąd po utworzeniu parku musiano przenieść 500 rodzin, w tym niektórych siłą. Najwyższym szczytem parku jest góra Hawksbill licząca 1234 m n.p.m. W parku występuje ponad 200 gatunków ptaków, ponad 50 gatunków ssaków, ponad 50 gatunków gadów i płazów oraz 30 gatunków ryb. W parku znajduje się dawna letnia rezydencja prezydentów USA Rapidan Camp, która dziś pełni rolę atrakcji turystycznej.
4. Great Falls – Maryland

Great Falls to atrakcja, która naprawdę zaskakuje, zwłaszcza, że znajduje się jedyne 25 km od Białego Domu. Dowiedziałem się o tych wodospadach z dzień wcześniej, kiedy to z jednym z naszych gospodarzy rozmawialiśmy jak dojechać do Waszyngtonu.
Są dwa szlaki rowerowe prowadzące do stolicy z zachodu. Pierwszy, którym jechaliśmy tylko fragment to liczący ok. 70 km Washington and Old Dominion Trail. Jak się domyślacie także utworzony po dawnym śladzie torów kolejowych. Drugi, który wybraliśmy to Chesapeake and Ohio Canal Towpath. Szlak pieszo-rowerowy, który wiedzie między rzeką Potomak, a kanałem, którym niegdyś spławiano drewno i węgiel. Cały szlak liczy prawie 300 km. Syn wspomnianego gospodarza powiedział jedźcie tym drugim szlakiem to zobaczycie wodospady i to hasło mnie przekonało. Nie żałuję nadrobionych około 10 km.
Od strony północnej (Maryland) utworzono drewnianą kładkę z licznymi mostkami pozwalającymi podziwianie wielu kaskad. Od strony południowej (Wirginia) znajdują się trzy platformy widokowe pozwalające podziwiać główny kompleks kaskad. My byliśmy od strony północnej.
#bylefakty
Great Falls to zespół sporej wielkości kaskad wodnych utworzonych na progach skalnych na rzece Potomak. Szerokość doliny rzeki zmniejsza się w tym miejscu z 750 m do 15 m. Łącznie poprzez kaskady woda opada o 23 metry. Najwyższe wodospady liczą do 6 metrów wysokości. Co ciekawe od początku powstania, czyli ostatniej epoki lodowcowej, kaskady Great Falls wskutek erozji przesunęły się o 14 km w górę rzeki. Co roku miejsce to odwiedza około 3 mln turystów, co czyni to jedną z 25 największych atrakcji USA.
Kaskady dostępne są także dla odważnych kajakarzy. Trasa wodna posiada najwyższy stopień trudności.
Zapraszam do zapoznania się z kolejnymi czterema miejscami w kolejnym wpisie: Stany Zjednoczone – byle poza szlakiem – cz. 2.