Data 9.11 (w USA w zapisie dat jest najpierw miesiąc, potem dzień), to data symbol. Co roku wspominamy ten tragiczny dzień i przypominamy sobie z jakim niedowierzaniem oglądaliśmy relacje w telewizji. W tym roku miałem okazję powspominać ten dzień w miejscach, które były na językach świata, te 18 lat temu.
Pentagon Memorial

Chciałbym podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami co do dwóch miejsc pamięci, które dotyczą tego samego zamachu, ale są zupełnie inne. W pierwszej kolejności miałem okazję odwiedzić Pentagon Memorial. Skromny park, w którym ustawiono 184 ławki, symbolizujące każdą z ofiar. Architekci podzielili plac na 68 linii, każda linia to data/rocznik. W każdej linii jest tyle ławek, ile ofiar urodziło się w danym roku. Początek parku potęguje więc smutek, kiedy odkrywamy, że symbolizuje tych najmłodszych. Na szczycie każdej ławki widnieje nazwisko. Jeżeli odwiedzający czyta nazwisko i jest zwrócony ku budynkowi, oznacza, że ofiarą był pracownik pentagonu, jeżeli czytając nazwisko jesteśmy zwróceni ku niebu, oznacza, że ławka/symbol dotyczy pasażera samolotu. Pod każdą ławką szumi woda, jakby przypominała nam o kruchości życia, o tym, że nic nie jest stałe. Miejsce to oprócz interesującej symbolicznej architektury jest przede wszystkim ciche, położone z dala od miasta. W spokoju można przejść się wyznaczonymi ścieżkami, usiąść, powspominać, czy pomodlić się. Nikt nikogo nie pogania, ani nie stoi za plecami z aparatem. A takie przeciwstawne doświadczenie mam z tak zwaną Strefą Zero w Nowym Jorku.
Strefa Zero

Zamach z 9.11 kojarzy nam się przede wszystkim ze zniszczeniem dwóch wieżowców World Trade Center. Będąc na Manhattanie nie problem jest się tutaj dostać. Często jest to miejsce na naszej liście Must-see, nie ukrywam, że na mojej też było. Architektonicznie, to w miejscu dwóch, wież zbudowano dwie fontanny z czarnego kamienia. Fontanny to dwie wielkie dziury, po których ścianach non stop spływa woda. Dookoła znajduje się obręcz, u szczytu której wypisano nazwiska wszystkich ofiar zamachu. W przeciwieństwie do Pentagońskiego pomnika nie poczułem tutaj przez moment ogromu tragedii. Setki turystów, gwar, często śmiech i robienie sobie selfie odwróciło ode mnie zupełnie uwagę miejsca. Na dodatek obok znajduje się kolejka na dwie godziny stania do muzeum upamiętniającego zamach. Dookoła reklamy i nowojorskie hot-dogi.
Wszyscy z mojej grupy mieliśmy podobne odczucia, wręcz lekki szok, jak jesteśmy różni kulturowo. Przypomnieliśmy sobie od razu akcję fotograficzną związaną z pomnikiem pamięci Holocaustu w Berlinie (patrz #yolocaust), czy jak bardzo popularne jest robienie sobie zdjęć na terenie obozów koncentracyjnych. W Strefie Zero większy smutek ogarnął mnie obserwując przebywających tu ludzi, niż wspomnienie o losie ludzi z 11 września.
W każdym razie obojętnie, czy to w Pentagon Memorial, Strefie Zero, czy w zaciszu naszego domu, warto wspomnieć o 9.11 i zastanowić się co możemy zrobić, aby uniknąć takich zdarzeń w przyszłości. A wierzcie mi, każdy nasz gest, czy słowo wpływa na nasze jutro.
Zapraszam także do przyjemniejszych wpisów z mojej podróży po USA.